Maciej Smoliński: absolwent dziennikarstwa, prezenter i twarz Polo tv, konferansjer i wokalista.

Posted on

Niewątpliwie muzyka disco polo, która towarzyszy nam de facto nieprzerwanie od lat ’90, jest w naszym życiu chyba czymś ważnym. Tym bardziej, że na większości organizowanych wesel można usłyszeć przeboje z tego gatunku. A wesele to najpiękniejszy i najważniejszy dzień w życiu każdego z nas. Odpowiedź zatem jest chyba prosta …

Z coraz większą popularnością tej muzyki, na przeciw zaczęły wychodzić media. Przede wszystkim stacja telewizyjną jaką był Polsat. Zbytnio tych czasów nie pamiętam ale wiem, że dla ludzi dostępny był taki program jak “disco polo live”. W roku 2011 powstała stacja Polo TV, która osiągała po dziś osiąga rekordy oglądalności. Jedną z głównych twarzy jest Maciej Smoliński – absolwent dziennikarstwa, prezenter, konferansjer i wokalista.

początek …

Nic nie dzieje się przypadkiem. Trafienie do takiej telewizji jaką jest Polo TV to z pewnością wielki sukces. W końcu muzyka związana z tą stacją jest naprawdę bardzo znana. Jednak wejście w nowo zakładającą się platformę może wiązać się nie tylko z ekscytacją ale i z ryzykiem.

Moja przygoda w Polo tv rozpoczęła się od castingu. Jak dziś pamiętam mój stres wynikający z niewiedzy co na mnie czeka. Na przesłuchaniu postawiłem jak zawsze na moją naturalność i umiejętność niepoddawanie się w najbardziej stresujących momentach. Spotkanie zakończyło się propozycją zostania prezenterem i twarzą stacji. Dziś jestem na pokładzie Polo tv już ponad 8 lat. Oddałem tej stacji kawał mojego serca i życia. Myślę, że ze wzajemnością. Sympatia, którą dostaję od widzów rekompensuje mi moje noce zostawione w redakcji, wielogodzinne nagrania i stres, który jest nieodłącznym motywem programów na żywo. To bardzo ekscytujące, kiedy masz okazje budować nową markę w świecie telewizji. Każdego dnia dokładasz cegiełkę, albo wielką ścianę kanału, który od ładnych kilku lat utrzymuje się na pozycji lidera stacji muzycznych w Polsce. Jak dziś pamiętam wieczór w 2011 roku, kiedy powiedziałem moim rodzicom, że Polo tv będzie nadawane w ramach pierwszego multipleksu naziemnej telewizji cyfrowej. Przypuszczałem, że będzie to przełomowy moment dla Polo tv. Tak też się okazało. Kocham moją pracę i tak sobie myślę, że lata mijają, a mi chcę się więcej. Myślę, że nie raz zaskoczę moich widzów.

Obecnie moim telewizyjnym oczkiem w głowie jest format „Disco Studio”, który prowadzę z Jackiem Mędralą i Edytą Folwarską. Program nadawany jest od poniedziałku do piątku od godzinie 17:15. To popołudniowe show, w którym podglądać możemy nasze szaleństwa na specjalnie przygotowanej scenografii symbolizującej dachu Polo tv. Każdy odcinek to inna historią i inne przygody prowadzących. Trochę czujemy się tam jak aktorzy, a nasze studio traktujemy jak scenę teatralną. Kładziemy nacisk na improwizację, naturalność i spontaniczne sytuację, które zawsze są najlepsze. Jedyne pewne w Disco Studio to muzyka. Specjalnie przygotowany scenariusz zawiera największe hity disco polo, które mają utrzymać naszego widza w relaksie po całym dniu pracy lub szkoły. W programie można zobaczyć premiery, nowości muzyczne, hity z lat 90-tych i zapisy koncertów z ostatnich ośmiu lat Polo tv. W jednym z odcinków Disco Studio jesteśmy szalonymi kucharzami przygotowującymi najlepsze makarony w Polsce, a innym otwieramy punkt wulkanizacji. Powiem tyle – jest wesoło, czasami nerwowo. Praca nad programem pochłania mi cały tydzień. Około 2 lub 3 dni to praca w studio, a kolejne dni to przygotowanie pomysłów i scenariuszy w redakcji. Od ponad 2 lat robimy wszystko aby „Disco Studio” było ulubionym programem naszych widzów. Nie wiem jak nam idzie. Nie mi to oceniać. Wiem, że daje z siebie maksimum i mogę spokojnie iść spać z myślą, że zrobiłem wszystko co mogłem zrobić.

Maciek prywatnie?

Życie prywatne, zwłaszcza przy takim natłoku pracy, powoli odchodzi gdzieś na bok. Tym bardziej gdy jesteśmy atakowani z każdej strony portalami społecznościowymi na których jesteśmy i się pokazujemy. Jednak chcemy zachować własne “ja”, nie tylko na scenie, wiadomo – naturalność przed publiką to najpiękniejsza sprawa, ale również w naszych wolnych chwilach. Jak jest u Ciebie? Jak radzisz sobie z tym prawdziwym “ja”?

Urodziłem się w Milanówku i mieszkam tu do dziś. Kocham moje rodzinną miejscowość i klimat przedmieścia. Niecałe 40 kilometrów i jestem w Warszawie. Codziennie dojeżdżam do pracy samochodem. Kilkadziesiąt minut drugi na słuchanie muzyki pogadanie przez zestaw głośnomówiący z tymi, z którymi nie mam okazji widzieć się na co dzień. W między czasie kawa i cały dzień pracy – to mój rytuał, który towarzyszy mi każdego dnia. W życiu najważniejsza jest moja rodzina, która jest moim największym kibicem. Jestem szczęściarzem, bo wychowałem się w domu w którym szanujemy każdego człowieka, niezależnie od tego kim jest. Kocham moich rodziców nad życie i jestem im wdzięczny, że dali mi największy majątek jakim jest moje wychowanie.

Żyjemy teraz w podłych czasach. Ludzie rywalizują ze sobą, nie utrzymują kontaktów na żywo. Relacje międzyludzkie odstawione są na bok, a wszystko to jedna wielka konsumpcja. Ja mówię temu stanowcze nie. Szanuję social media, bo dzięki nim mam możliwość poznania moich widzów lepiej, ale nie wyobrażam sobie utrzymywać z moimi bliskimi kontaktu za pośrednictwem facebooka lub instagrama. Dlatego tak ważne są dla mnie koncerty. Moją widownię spotykam na żywo i możemy poznać się w 100%. Nie będę ściemniał, że moja praca nie jest stresująca. Jest i to bardzo. Po całym dniu lekarką i największą miłością jest moja suczka rasy Beagle, która wabi się Gabi. To miłość i bezcenne uczucie, którego nie da się opisać. Marzy mi się mieć swoje małe mieszkanie albo domek w polskich górach. To tam relaksuję się najbardziej. Kilka razy w roku jestem w Zakopanem, gdzie ładuję baterię i wracam do pracy jak nowo narodzony. Z góry zawalczę z komentarzami, że Zakopanem to przereklamowane miejsce pełne kiczu i tłumów. Polecam spacery po pięknych zakopiańskich ulicach, wędrówki drogą pod Reglami i wiele magicznych miejsc, w których uświadamiasz sobie, że życie mija, a piękne Tatry były, są i zawsze będą.

Uwielbiam pracę przed kamerą, ale najważniejsza jest dla mnie scena. Od ponad 5 lat prowadzę koncerty w Polsce i za granicą. Tak sobie myślę, że to tu mogę być w 100% sobą. Moim największym bogactwem jest to, że ludzie akceptują mnie takim jakim jestem. Nie staram się tu być lepszy, mądrzejszy, przystojniejszy. Praca na estradzie nie znosi kłamstwa i nienaturalności. Tu kombinowanie zawsze kończy się katastrofą. Każde miejsce gdzie występują pamiętam dokładnie. W mojej pamięci są twarze osób, które bawią się pod sceną. Wyznaję zasadę, że największą gwiazdą każdego koncertu jest publiczność. To oni robią klimat całego show. Prowadząc koncerty plenerowe rozpoczynasz komunikację od mówienia do kilku osób, aż nagle robi się ich kilkadziesiąt, a potem kilka tysięcy. To bardzo ekscytujące. Czuje, że na scenie rosną mi skrzydła, które dają mi sił do życia. Po każdym koncercie wracam do domu ze szczęściem i wdzięcznością za to, że znalazłem swoją drogę w życiu.

Ostróda, czyli największy festiwal muzyki disco polo

Jak już wiadomo, muzyka disco polo znana jest nam wszystkim. Świetnie pokazuje to festiwal, który rok rocznie organizowany jest w Ostródzie (i nie tylko). Prowadzisz, zapowiadasz, jesteś. Rola bardzo ważna, na Twoich barkach spoczywa de facto humor uczestników, setki tysięcy uczestników, których można spotkać na wydarzeniu. Oraz widzów, których przed telewizorami jest miliony. Czym jest dla Ciebie ten festiwal?

Od kilku la prowadzę największy festiwal z muzyką taneczną w Polsce w Ostródzie. To wielka machina ściągająca dziesiątki tysięcy fanów disco polo. Dla mnie jest to jedno z najważniejszych wydarzeń muzyczne w roku. Robert Klatt – dyrektor artystyczny festiwalu oraz jego ekipa tworzą od ponad 23 lat jedyna taką okazję, aby w trakcie dwóch dni spędzić czas ze swoimi ulubionymi artystami i ich największymi hitami. Bardzo przygotowuje się do tych koncertów. Dla mnie to podwójne obciążenie, bo Ogólnopolski Festiwal Muzyki Tanecznej transmitowany jest na żywo. Ogromna scena, dziesiątki tysięcy pod sceną i miliony przed telewizorami tworzą razem taką atmosferę razem, że wchodzisz na scenę trochę jak na ring. Twoim przeciwnikiem jest tu stres. Często upadasz, ale nie dajesz po sobie nic poznać i walczysz do końca. Wygraną jest tu zabawa publiczności i duma z samego siebie, że dałem radę. Każda impreza jest dla mnie ważne. Nieistotne, czy prowadzę koncert w małej wiosce, czy też za chwilę wejdę na największą scenę w Polsce lub Europie. Tak czy inaczej jeśli ktoś z naszych rodaków nie był na koncert w Ostródzie, to polecam szybko nadrobić tą stratę. Emocje gwarantowane.

A co z wpadkami. Zdaję sobie sprawę, że mało osób lubi o tym mówić jednak to chyba one najwięcej nas uczą. Patrząc na tak ogromne wydarzenie w Ostródzie, na którym opanowuje Cię niemiłosierny stres, musiało się “coś” przydarzyć co z pewnością na długo zapamiętasz.

Zawsze zdarzają się wpadki w pracy w telewizji lub na scenie. Z reguły wiem o nich tylko ja i kilka osób. Nigdy nie daję po sobie poznać, że poszło coś nie tak. Tylko błędy potrafią nauczyć Cię pewnych zachowań i mechanizmów związanych z zawodem. Pamiętam sytuację, która łączy się koncertem Disco Hit Festiwal w Kobylnicy. Jedną z edycji prowadziłem razem z Kasią Dowobor i Sławkiem Świerzyńskim. To przykład, że nieduża miejscowość potrafi zebrać tysiące fanów, którzy dosłownie potrafią zablokować dojazd i dojście do miejsca koncertu. Tuż po próbach pojechałem z Kasią naszym team’em stylistów do hotelu w Słupsku. Byliśmy szczęśliwi i uśmiechnięci, że czeka nas piękny koncert. Przebranie, make-up, kawa i 1,5 godziny przed koncertem ruszyliśmy w kilku kilometrową drogę na miejsce koncertu. Tu pojawiły się problemu. Jechaliśmy samochodem Kasi Dowbor, który w pewnym momencie stanął w gigantycznym korku. Pomyśleliśmy sobie, że zaraz pewnie coś się ruszy. Niestety tak nie było. Na początku próbowaliśmy jechać poboczami… potem została tylko jedna możliwość stać i czekać na cud. Nerwowo zerkałem na zegarek i uświadamiałem sobie, że czas przybliża mnie do startu koncert, który transmitowany jest na żywo na ogólnopolskiej antenie, a pierwsze wejście na żywo miałem właśnie ja. Zadzwoniliśmy do kierowników produkcji komunikując problem. 30 minut przed startem wydarzenia stwierdziłem, że wysiadam i biegnę. Tak też zrobiłem. Wyobraź sobie widok faceta biegnącego kilka kilometrów w smokingu i eleganckich lakierkach. Publiczność stojąca w korku też była naprawdę zdziwiona. Finalnie udało się! Dobiegłem 4 minuty przed wejściem na żywo. Ekipa wytarła pot z mojej twarz, dostałem mikrofon i rozpocząłem koncert. Po Kasię wyjechała policja, która dała jej możliwość dotarcia na czas. Po tym wydarzeniu jestem już pod sceną 2 godziny przed startem programów na żywo. Dziś wspominam to z uśmiechem, ale tak sobie myślę, że po tej sytuacji mam 1 dzień życia mniej. Show must go on!

“Hej kolęda”, czyli taki polski Kevin?

Są nagrane programy do których z chęcią wracamy a są i takie o których chcielibyśmy zapomnieć. A jak nie zapomnieć to przynajmniej coś zmienić. Mój pierwszy wywiad z grupą “Piękni i Młodzi” to materiał, który pokazał mi, że na dzień dzisiejszy naprawdę się wiele nauczyłem. Aczkolwiek jest to wywiad, który z chęcią bym powtórzył bo wiem, że dzisiaj zrobił bym to zupełnie inaczej.

Mamy taki program i koncert, który wolałbym zapomnieć. Nie chodzi tu o złą realizację, reżyserię czy występy artystów. Problem to ja i moja współprowadzącą Edyta Folwarska. „Hej Kolęda” o nim mowa. Jest to specjalny świąteczny koncerty zrealizowany z udziałem gwiazd disco polo w przepięknym kościółku w muzeum Wsi Kieleckiej. Było to chyba w pierwszym roku istnienia stacji Polo tv. Cały projekt wygląda rewelacyjnie. Piękne wykonania kolęd, mistrzowska realizacja kamerowa, urokliwe muzeum wsi – same plusy. Jedynym mankamentem jesteśmy my. Jak dziś pamiętam, nagrywaliśmy nasze zapowiedzi i rozmowy z księdzem Andrzejem Sochalem w nieogrzanej, ludowej chacie po 13 godzinnych nagraniach koncertu. Wyobraź sobie – grudzień w Kielcach, minusowa temperatura, godzina 1 nocy i nasze wówczas małe doświadczenie. Moim zdaniem mogliśmy wypaść lepiej. Wyglądaliśmy trochę jak dzieci, które idą do Pierwszej Komunii i nie wiedzą dokładnie o co chodzi. Cali dygotaliśmy z zimna, a zmęczenie zrobiło swoje. Koncert to prawdziwy hit naszej anteny. Co Wigilię ogląda go miliony osób. To taki nasz „Kevin sam w dom”. Co roku powtórka, a Ty masz ochotę zapaść się pod ziemię. Tak czy inaczej korzystając z okazji, że niedługo Wigilia chciałem powiedzieć, że jest to materiał z sprzed 8 lat, wyglądaliśmy wtedy z Edytą inaczej i było nam bardzo zimno.  Co roku z Edytą śmiejemy się z tej przygody. Może tym razem sam zobaczę ten koncert. Będzie wesoło. Nie pozostało mi nic innego ja podziękować i życzyć miłego oglądania.

skromny chłopak z Milanówka na scenie w Nowym Jorku. Trasa koncertowa po USA.

Prowadzenie dużych wydarzeń, czy zapowiadanie nowych teledysków w stacji Polo TV to nie jedyne zajęcie, którego się trzymasz. Zawodowo zajmujesz się również śpiewaniem. Jesteś takim “człowiekiem orkiestrą” w muzyce tanecznej.

Od kilka lat prowadzę też koncerty za granica. 3 trasy koncertowe po Wielkiej Brytanii, koncert w Norwegii i Holandii, 2 trasy koncertowe z cyklu Polonia Music Festival po Niemczech i dwie trasy koncertowe po Stanach Zjednoczonych to niezwykłe doświadczenie. Szkoła samodzielności i możliwość poznania naszych rodaków i ich zagranicznych przyjaciół. Niedawno wróciliśmy z trasy koncertowej pod nazwą Festiwal Disco Polo w USA. W kilka dni przelecieliśmy kawał Ameryki. Koncert w Chicago, Nowym Jorku, New Jersey i Phoenix. Uśmiecham się dziś, kiedy pomyślę, że ja skromny chłopak z Milanówka wchodzę na scenę w Nowym Jorku. Każdy z moich projektów pielęgnuję jak najcenniejszy kwiat. Dziękuję mojej publiczności, którą poznaję w Polsce i za granicą. Obiecuję, że nigdy Was nie zawiodę i dam z siebie więcej. Tym więcej jest muzyka.

USA! Marzenie wielu z nas, przede wszystkim moje. Ty tam miałeś okazję być, nie tylko zwiedzać ale przede wszystkim koncertować dla Polonii i wraz z przyjaciółmi tworzyć nowy klip.

Podczas koncertów w USA zrealizowaliśmy razem zespołem EXAITED drugi klip do naszej kolejnej wspólnej piosenki „Moje serce”. To cudowna przygoda. W klipie zobaczyć można historię paperboya, w który zakochuje amerykańska dziewczyna. Najwięcej zdjęć zrealizowanych zostało na przedmieściach w miejscowości Hanover Park oraz w centrum Chicago (Dowtown). Część zdjęć nagraliśmy również w Goebbert’s Pumpkin Farm. Za obraz odpowiedzialny jest Przemysław Niewęgłowski (PNmedia), a za scenariusz Dariusz Chmiel. Uwielbiam pracować razem z Agnieszka Drewnicką i Tomkiem Sidorukiem z EXAITED, bo mamy takie samo poczucie estetyki i wrażliwość. Dajemy z siebie wszystko i wspólnie zwracamy uwagę na detale, które staram się dopracować w 100%. Nasz pierwszy utwór „Zakochaj się we mnie” to przygoda mojego życia. To cement mojej przyjaźni z Agnieszką i Tomkiem. Nikt z nas nie robił tego utworu z powodów finansowych. Czasami jest tak, że na świecie przypadkowo spotykają się ludzie, których sprowadza na siebie jakiś tajemniczy anioł. Po jakimś zasie oni poznają się, akceptują się w całości (swoje wady i zalety) i twierdzą, że chcą dzielić się swoim życiem i zrobić razem zrobić coś wyjątkowego. Tak było w naszym przypadku. Dziękuję naszemu aniołowi, że pozwolił nam się poznać. Nasz pierwszy klip zobaczyło ponad 6 milionów widzów w internecie. Praca przy drugiej piosence wymagała tyle samo zaangażowania. Czułem się bezpieczniej, bo widziałem już jak wygląda praca w studio z profesjonalistami. Kiedy nagrywamy utwory wchodzę w innych świat. Zamykam oczy i śpiewam historie, która ukryta jest w nutach i tekście. Podczas minionego lata poświęciłem sporo czasu pracując nad warsztatem. Zapisałem się na zajęcia do Szkoły śpiewu i emisji głosu Konador w Warszawie i pod okiem mojej trenerki Agaty Konador pracowałem nad sobą i moim śpiewem. Jestem szczęśliwy, że nowy utwór przypadł do gustu naszej widowni. Klip „Moje serce” miał swoją premierę 6 grudnia, a w 4 dni zobaczyło go 200 000 osób dając nam pozycję 20 na karcie na czasie youtube. To bardzo motywujące. Chcemy powiedzieć tylko tyle – dziękujemy!

“Najbardziej marzę o zdrowiu dla mojej rodziny, bliskich i siebie.”

Jakie plany na przyszłość?

Cały czas pracuję nad moim językiem angielskim. Staram się regularnie chodzić na zajęcia i pracować sam w domu. Na początku 2019 roku będę miał dla widzów niespodziankę. Będzie to premiera mojej solowej piosenki. Klip jest już nagrany część zdjęć powstało w Nevadzie i Arizonie. Od maja ruszam w moją trasę koncertową promującą mój materiał muzyczny. Postaram zabrać widzów w świat mojej muzyki. Myślę, że w 2019 roku wydam moją debiutancką płytę. Najbardziej marzę o zdrowiu dla mojej rodziny, bliskich i siebie. Trzymajcie za mnie kciuki i do zobaczenia na koncertach. Wysyłam wszystkim dobrą energię i życzę samych pięknych dni, szczerych ludzi i szczęścia ukrytego w małych i dużych sprawach.

fot. Maciej Smoliński

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *